Lokata bankowa

3Od pewnego czasu reklamy telewizyjne grzmią nam o wspaniałych lokatach bankowych, na których możemy zarobić bardzo duży procent od tego, co wpłacimy. Jaki to procent? Najczęściej waha się to między pięcioma a ośmioma procentami przy lokacie na trzy miesiące. Oczy aż wychodzą z orbit, prawda? Ale i tutaj jest haczyk. Jaki? Otóż procent ten jest aktualny, jak najbardziej, ale w skali roku! No i koniec magii. Ale to wcale nie oznacza, że lokaty sie nie opłacają! Wręcz przeciwnie! Jeśli interesuje cię bezpieczna inwestycja z pewnym zyskiem, to lokata jest właśnie stworzona dla ciebie! Możemy, co prawda, bardziej agresywnie inwestować na giełdzie, ale niesie to z sobą spore ryzyko utraty wszystkich naszych oszczędności, a to przecież nie o to chodzi. Lepiej zamrozić pieniążki na lokacie i czekać, aż urosną. A rosną szybciej, niżby się to mogło wydawać! Wystarczy jedynie trochę cierpliwości, a to przecież tak niewiele, jeśli weźmie się pod uwagę zysk z lokaty. To pewne i sprawdzone źródło zysku. Czy możemy powiedzieć, że jesteśmy czegoś tak naprawdę, w stu procentach pewni? Tak, jak to sie mówi, „na bank”? Moja babcia zwykła mówić, że w życiu są tylko trzy pewne rzeczy. Śmierć, podatki i „Moda na sukces”. I zgadzam się z nią w całej rozciągłości. Bo tak naprawę niczego nie można być pewnym. Chociażby tego, że mamy pewną pracę. Tak się cały czas zdawało, a tu przyszedł kryzys i bum! Cały zakład pracy upadł. Miało się pewny procent w pewnym banku, a to kryzys i co? Ani procentu ani banku! Warto więc wziąć poprawkę na to, że nie ma nic „na bank”. Zawsze będzie jakiś margines niepewności, dlatego dla własnego bezpieczeństwa powinniśmy uważać na to, co robimy i ile w to inwestujemy. Nie chodzi mi już nawet o same pieniądze, ale przecież często sami siebie angażujemy w pewne sprawy tak bardzo, jak tylko sie da a potem co? Jeden wielki zawód. Czy naprawdę warto? Trzeba się uzbroić w umiar i realne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość, która nie zawsze będzie taka, jakbyśmy chcieli ją widzieć. Z czym się wam kojarzy słowo Bank? To może śmieszne, ale jeśli zada się to pytanie dzieciom, to nie odpowiedzą tak samo jak my, że z pieniędzmi, kredytami i lokatami. Co powiedzą? Napad na bank! Skąd to się wzięło? Z bajek, które tak zachłannie oglądają nasze dzieci. Przecież w niejednej bajce ci „źli” zmierzają do tego żeby kogoś okraść, a najczęściej jest to właśnie bank. Jest to też po części prawda, bo jeszcze nie tak dawno temu pieniądze w bankach trzymane były w sejfach, a więc nie tak do końca bezpiecznie. Dzisiaj pieniądze są w większości bardziej wirtualne. Nikt już nie chodzi z milionami w gotówce, tylko raczej robi przelewy, co jest, niewątpliwie bezpieczniejszą formą płatności. No, ale dzieci i tak zawsze będą kojarzyć banki z kowbojami i napadami na bank. W końcu jest to znacznie bardziej ekscytujące, niż komputerowe zliczanie odsetek, prawda? Nie uświadamiajmy naszych milusińskich na siłę. Jeszcze będą mieli dość czasu, by wyprostować swoją opinię o bankach i ewentualnych napadach na nie.

Amerykańska giełda

16Amerykańskie firmy produkowały i sprzedawały bardzo dużo, zarówno na swoim krajowym rynku, jak i na rynku europejskim. Umożliwiło, to osiąganie wysokich zysków i akumulacje kapitału, co z kolei spowodowało rosnące zainteresowanie Amerykanów akacjami firm i rynkiem finansowym. Niestety jak to bywa wśród masowej mody, często ludzie nie znając i nie interesując się rynkami giełdowymi zaczęli na wyczucie inwestować pieniądze. Większość grających nie miała zielonego pojęcia w co inwestują, chcieli tylko zarobić. Inwestorzy wierzyli, że giełda jest pozbawiona ryzyka i opierali się tylko na podstawie historycznych wzrostów. Nie bacząc na czyhające zagrożenia inwestowali wszystkie swoje oszczędności w akcje, a także pożyczali pieniądze na zakup różnych papierów wartościowych. Dodatkowo wzrost postanowiła wspomóc grupa bankierów, którzy handlując między sobą windowali ceny akcji do bardzo dużych rozmiarów. Do gry zaczęli wchodzić wtedy mniej doświadczeni uczestnicy rynku, którzy wciągnięci przez bankierów zaczęli dokupować akcje. Kumulacja sprzedaży nastąpiła pomiędzy 21 a 29 październikiem 1929 roku. W ciągu miesiąca indeksy Wall Street zmniejszyły swoją wartość o około 40%. Rozpoczął się wtedy największy kryzys gospodarczy w dziejach współczesnego świata. Ludzie stracili swoje pieniądze i znacznie ograniczyli możliwości konsumpcyjne. Recesja potrwała aż do 1932 roku. Światowe indeksy odnotowały w tym czasie bardzo drastyczne spadki do 90%. W ciągu pierwszego dnia dokonano obrotu 13 milionami akcji, a w ciągu kolejnych dni liczba ta doszła do 30 milionów. Wartość udziałów spadła do zera. Inwestorzy stracili wszystkie oszczędności, a ci, którzy wzięli kredyty, musieli zbankrutować. Banki utraciły dużą część kapitału w postaci rozdawanych kredytów, których potem nie miał kto spłacać Dlatego wiele z nich musiało również ogłosić bankructwo. To, co doprowadziło do tego krachu, to niewiedza na temat mechanizmów rynkowych oraz bezgraniczna wiara w historyczną kontynuację wzrostu. Dużą niewiedzą i nieostrożnością wykazały się banki, które zbyt pochopnie udzielały kredytów. `

Pranie brudnych pieniędzy

27Wśród naszych praworządnych obywateli Polski znajdzie się kilku takich, którzy będą chcieli się wzbogacić cudzym kosztem, czyli w nielegalny sposób. Pobierają haracze, sprzedają kradzione rzeczy, narkotyki i inne nielegalne używki. A do tego potrafią oszukać prawo! Wykorzystuje się tutaj sposób, nazywany praniem brudnych pieniędzy. Taki sobie gangster zakłada swoją małą firmę usługową o takim charakterze, by trudno było przewidzieć, jakie zyski przyniesie. Najczęściej jest to coś na styl pralni. Stąd też wzięła się nazwa. Wpisuje w księgi rachunkowe zawyżone zyski, a w ten sposób legalizuje swoje, często bardzo duże zyski z działalności przestępczej. Jest to dość popularny proceder, co nie znaczy, że bezpieczny. Za pranie brudnych pieniędzy, tak jak i za wszystkie inne przestępstwa, można trafić na długi czas do więzienia, co raczej dla nikogo nie jest przyjemne. Osobiście uważam, że lepiej mieć mniej i legalnie, niż więcej i siedzieć w więzieniu. Ale to już chyba kwestia gustu i przede wszystkim sumienia. Są ludzie, którym szczęście dopisało aż tak, że ich zyski przyniosły im dożywotni spokój. Mogą spać na pieniądzach i nie bać się, że ich kiedyś zabraknie. Cóż, jest to dość duży komfort psychiczny, ale czy przypadkiem nie jest tak, że jak już ty coś masz, to twoim kosztem chciałoby się wzbogacić kilku innych ludzi? Zaraz pojawia się tłum „przyjaciół” i innych wielce życzliwych osób. Odpędzić się od nich nie można. Nagle jak grzyby po deszczu wyrastają fundacje, które zbierają fundusze na jakieś szczytne cele. No może powinniśmy się wtedy podzielić z biednymi, ale jest coś w tym powiedzeniu: „daj palec, to rękę ci odgryzą”. Jak już poczują, że mogą na nas troszkę pożerować, to potraktują nas jak dojną krowę. Niekoniecznie jest to sympatyczne przeżycie. Cóż, nikt nie powiedział, że spanie na pieniądzach jest wygodne. Możemy się na tym przejechać, tak jak Księżniczka na ziarnku grochu. Warto się więc zastanowić, czy może jednak nie lepiej trzymać swój dostatek w tajemnicy przed światem? Tak chyba bezpieczniej. Czym jest żądza pieniądza? To jak narkotyk. Nałóg, z którego nie ma wyjścia. Nie ma lekarstwa, bo jak się z niego wyleczysz, nie przetrwasz w miejskiej dżungli. W dzisiejszych czasach mamy zarobki na poziomie minimum absolutnego, a ceny właściwie wszystkich niezbędnych rzeczy są wzięte z kosmosu. A do tego dochodzą jeszcze podatki i inne opłaty. Ludzie dążą do pieniędzy, aby w końcu żyło im się dobrze. Na wyższym poziomie. Nie jest to takie łatwe. Ludzie zapędzają się często w kozi ród i wtedy ta żądza opanowuje nas do samej głębi. Byle do celu, za wszelką cenę, szybko zrobić karierę, zarobić górę pieniędzy. Niby to dla rodziny, na lepszy byt. Trzeba tylko uważać, żeby po drodze nie zgubić swoich celów. Tu się rozsypie rodzina, tam cel się przesunie, bo jest coś innego , ważniejszego. jestem przecież młody, całe życie mam przed sobą. No i dobrze, ale życie, człowieku, masz tylko jedno. Nie zmarnuj go na trywialne zachcianki. Trzeba ułożyć sobie listę priorytetów i jej się trzymać. Byle tylko się nie zgubić.