Pieniądze
Współczesny świat wciąż kręci sie wokół pieniędzy. Kwestia mieć, czy być, powoli obraca się na korzyść posiadania, co niekoniecznie daje ludziom szczęście. W dobie kryzysu ekonomicznego, aby dojść do naprawdę dużych pieniędzy trzeba mieć albo wielkie szczęście, albo nielegalne interesy. Można też mieć jedno i drugie. No ale co się dziwić, skoro zarabiamy grosze, które potem sa dodatkowo zjadane przez podatki. Dlatego ludzie wolą pracować „na czarno”. Ale czy ci, którym udało się zarobić na przyszłość są tak naprawdę szczęśliwi? Często kariera i pieniądze pozostawiają ludzi w samotności. A kiedy już chcielibyśmy odbudować stare przyjaźnie, okazuje się, że tak naprawdę już nie mamy z kim rozmawiać. To przykre, lecz prawdziwe. Czasem warto więc zatrzymać się na chwilę i zastanowić, czy warto? Może lepiej byłoby pozostać przy mniejszej pensji i cieszyć się szczęściem u boku bliskich i przyjaciół? Bo potem możemy zostać sami. Z pieniędzmi, ale całkowicie sami. Czy taki obrót spraw można nazwać szczęściem? Pewni ludzie mają niesamowity dar do pomnażania pieniędzy. Mając sto złotych, po paru dniach mają już dwa razy tyle. Skąd się to bierze? Czy to kwestia szczęścia, czy może umiejętności? Myślę, że raczej umiejętności. Trzeba wiedzieć, co, gdzie i ile inwestować, aby się to opłaciło. Skąd brać tę wiedzę? No to dość trudna sprawa. Tej umiejętności ludzie uczą się często latami. Trzeba umieć obserwować rynek walutowy, giełdę i inne tego typu sprawy, a wielu ludzi to po prostu nudzi. I nic dziwnego, w końcu niewielu jest w stanie godzinami wpatrywać się w cyferki i podniecać się, kiedy jakaś cyferka zmniejszy się lub zwiększy. Jednak taka umiejętność mnożenia pieniędzy jest niewątpliwie bardzo przydatną umiejętnością. Można w ten sposób pomóc sobie, przyjaciołom, a także znajomym. Warto jednak zauważyć, że ktoś musi stracić, aby mieć mógł ktoś. Dlatego trzeba rozważnie podejmować wszelkie kroki w kierunku inwestycji, zwłaszcza na dość niebezpiecznej w dzisiejszych czasach giełdzie. Tu wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie.
Wśród naszych praworządnych obywateli Polski znajdzie się kilku takich, którzy będą chcieli się wzbogacić cudzym kosztem, czyli w nielegalny sposób. Pobierają haracze, sprzedają kradzione rzeczy, narkotyki i inne nielegalne używki. A do tego potrafią oszukać prawo! Wykorzystuje się tutaj sposób, nazywany praniem brudnych pieniędzy. Taki sobie gangster zakłada swoją małą firmę usługową o takim charakterze, by trudno było przewidzieć, jakie zyski przyniesie. Najczęściej jest to coś na styl pralni. Stąd też wzięła się nazwa. Wpisuje w księgi rachunkowe zawyżone zyski, a w ten sposób legalizuje swoje, często bardzo duże zyski z działalności przestępczej. Jest to dość popularny proceder, co nie znaczy, że bezpieczny. Za pranie brudnych pieniędzy, tak jak i za wszystkie inne przestępstwa, można trafić na długi czas do więzienia, co raczej dla nikogo nie jest przyjemne. Osobiście uważam, że lepiej mieć mniej i legalnie, niż więcej i siedzieć w więzieniu. Ale to już chyba kwestia gustu i przede wszystkim sumienia. Są ludzie, którym szczęście dopisało aż tak, że ich zyski przyniosły im dożywotni spokój. Mogą spać na pieniądzach i nie bać się, że ich kiedyś zabraknie. Cóż, jest to dość duży komfort psychiczny, ale czy przypadkiem nie jest tak, że jak już ty coś masz, to twoim kosztem chciałoby się wzbogacić kilku innych ludzi? Zaraz pojawia się tłum „przyjaciół” i innych wielce życzliwych osób. Odpędzić się od nich nie można. Nagle jak grzyby po deszczu wyrastają fundacje, które zbierają fundusze na jakieś szczytne cele. No może powinniśmy się wtedy podzielić z biednymi, ale jest coś w tym powiedzeniu: „daj palec, to rękę ci odgryzą”. Jak już poczują, że mogą na nas troszkę pożerować, to potraktują nas jak dojną krowę. Niekoniecznie jest to sympatyczne przeżycie. Cóż, nikt nie powiedział, że spanie na pieniądzach jest wygodne. Możemy się na tym przejechać, tak jak Księżniczka na ziarnku grochu. Warto się więc zastanowić, czy może jednak nie lepiej trzymać swój dostatek w tajemnicy przed światem? Tak chyba bezpieczniej. Czym jest żądza pieniądza? To jak narkotyk. Nałóg, z którego nie ma wyjścia. Nie ma lekarstwa, bo jak się z niego wyleczysz, nie przetrwasz w miejskiej dżungli. W dzisiejszych czasach mamy zarobki na poziomie minimum absolutnego, a ceny właściwie wszystkich niezbędnych rzeczy są wzięte z kosmosu. A do tego dochodzą jeszcze podatki i inne opłaty. Ludzie dążą do pieniędzy, aby w końcu żyło im się dobrze. Na wyższym poziomie. Nie jest to takie łatwe. Ludzie zapędzają się często w kozi ród i wtedy ta żądza opanowuje nas do samej głębi. Byle do celu, za wszelką cenę, szybko zrobić karierę, zarobić górę pieniędzy. Niby to dla rodziny, na lepszy byt. Trzeba tylko uważać, żeby po drodze nie zgubić swoich celów. Tu się rozsypie rodzina, tam cel się przesunie, bo jest coś innego , ważniejszego. jestem przecież młody, całe życie mam przed sobą. No i dobrze, ale życie, człowieku, masz tylko jedno. Nie zmarnuj go na trywialne zachcianki. Trzeba ułożyć sobie listę priorytetów i jej się trzymać. Byle tylko się nie zgubić.