Dramat jednego dnia
Do największego dziennego spadku indeksów doszło 19 października 1987 roku. W ciągu kilku godzin indeks S&P500 stracił około 20%, co oznaczało zaprzepaszczenie 500 miliardów dolarów. Na dzień kryzysu złożyły się czynniki kumulowane przez kilka poprzednich lat A wszystko dlatego, że większość inwestorów postanowiła sprzedawać akację w jednym momencie. Ponieważ pierwsza fala spadków okazała się silna, to kolejni inwestorzy chcieli się pozbyć akcji. Pogłębiała się podaż, co uniemożliwiało stabilizację rynku. Pomimo silnego kryzysu giełdowego, gospodarka Stanów Zjednoczonych nie ucierpiała znacząco podczas feralnego dnia w 1987 roku. Była to zasługa Systemu Rezerw Federalnych USA, który wtedy był pod przywództwem Alana Greenspana. Banki i inne instytucje finansowe musiały w tamtych czasach utrzymywać wyznaczone limity ryzyka działalności, co miało im gwarantować przetrwanie w podobnych sytuacjach. Wydarzenia z 19 października 1987 roku zmniejszyły zaufanie inwestorów do automatycznych systemów transakcyjnych. Jak rozpoznać kryzys? Czy każdy dłuższy spadek indeksów może oznaczać niebezpieczeństwo kryzysu? Nie jest to takie łatwe i może całkowicie zaskoczyć tylko tych, którym brakuje niezbędnej wiedzy o mechanizmach działających na rynkach finansowych. Jednorazowe spadki nie powinny martwić, ale kolejne już tak. Kiedy przychodzi druga fala przeceny, to inwestorzy twierdzą, że jest to doskonała okazja aby coś kupić. Można nabyć tanio i czekać na wzrost. Jednak kiedy przychodzi trzecia fala, to nie ma się czym łudzić- trzeba się wycofać. Z rynku ucieka większość jego inwestorów, akcje stają się dobrem niepożądanym, za to wszyscy preferują gotówkę. Są też tacy ryzykanci, którzy kupują wtedy kiedy wszyscy inni próbują sprzedać. Wierzą, że już za chwilę wszystko się uspokoi i nastąpi koniec spadków. Dokupując nowe akcje, próbują złapać lokalne dołki. Jest to doskonała okazja, aby nabyć akcje po bardzo promocyjnej cenie, ale czy to dobry pomysł, iść zawsze pod prąd? Głównym czynnikiem prowadzącym do kryzysu jest niewiedza ludzi na temat mechanizmów rynku giełdowego oraz spekulacyjnej działalności.
Amerykańskie firmy produkowały i sprzedawały bardzo dużo, zarówno na swoim krajowym rynku, jak i na rynku europejskim. Umożliwiło, to osiąganie wysokich zysków i akumulacje kapitału, co z kolei spowodowało rosnące zainteresowanie Amerykanów akacjami firm i rynkiem finansowym. Niestety jak to bywa wśród masowej mody, często ludzie nie znając i nie interesując się rynkami giełdowymi zaczęli na wyczucie inwestować pieniądze. Większość grających nie miała zielonego pojęcia w co inwestują, chcieli tylko zarobić. Inwestorzy wierzyli, że giełda jest pozbawiona ryzyka i opierali się tylko na podstawie historycznych wzrostów. Nie bacząc na czyhające zagrożenia inwestowali wszystkie swoje oszczędności w akcje, a także pożyczali pieniądze na zakup różnych papierów wartościowych. Dodatkowo wzrost postanowiła wspomóc grupa bankierów, którzy handlując między sobą windowali ceny akcji do bardzo dużych rozmiarów. Do gry zaczęli wchodzić wtedy mniej doświadczeni uczestnicy rynku, którzy wciągnięci przez bankierów zaczęli dokupować akcje. Kumulacja sprzedaży nastąpiła pomiędzy 21 a 29 październikiem 1929 roku. W ciągu miesiąca indeksy Wall Street zmniejszyły swoją wartość o około 40%. Rozpoczął się wtedy największy kryzys gospodarczy w dziejach współczesnego świata. Ludzie stracili swoje pieniądze i znacznie ograniczyli możliwości konsumpcyjne. Recesja potrwała aż do 1932 roku. Światowe indeksy odnotowały w tym czasie bardzo drastyczne spadki do 90%. W ciągu pierwszego dnia dokonano obrotu 13 milionami akcji, a w ciągu kolejnych dni liczba ta doszła do 30 milionów. Wartość udziałów spadła do zera. Inwestorzy stracili wszystkie oszczędności, a ci, którzy wzięli kredyty, musieli zbankrutować. Banki utraciły dużą część kapitału w postaci rozdawanych kredytów, których potem nie miał kto spłacać Dlatego wiele z nich musiało również ogłosić bankructwo. To, co doprowadziło do tego krachu, to niewiedza na temat mechanizmów rynkowych oraz bezgraniczna wiara w historyczną kontynuację wzrostu. Dużą niewiedzą i nieostrożnością wykazały się banki, które zbyt pochopnie udzielały kredytów. `